śniadanie w ogrodzie

Autor: hanna janczak, Gatunek: Poezja, Dodano: 13 kwietnia 2015, 12:42:58

Albo w sklepie spożywczym, gdzie pan

z długą listą.  I chleb. I masło. I ja  w kolejce.

Bo ta zawiłość waży w ustach tonę.

I jakaś chora ilość śmietany,

z jakim to ma być procentem.

 

Ach, ten list musiała pisać ręka

w obcym języku, z innego kraju

przyszła zawiła wiadomość. On -

dzielny agent z trzeciego piętra

łamie rozliczne kody.

 

Tu czas się zawiesza. Plik uszkodzony.

Język nie daje już rady.

 

A po restarcie: słońce, szarańcza

zaczęła wygrażać pięściami. I wiersz się urywa.

Ech. Nie! Jeszcze ćwiartkę poproszę, mówi

a mur chiński znowu oddycha.

 

 

 

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się