pokrzyk powidok poślizg

Autor: hanna janczak, Gatunek: Poezja, Dodano: 19 lipca 2016, 15:43:34

Widziałam je. Kiedy grzmiało gniazdowały się w szuwarach.

Stałeś na grząskim brzegu i grałeś rozkołysany własnym rytmem.

Unosiły tylko pióra gęste sztywne jak maszty i napinały szyje

chrapliwie sycząc i prychając. Słońce szło ci po plecach.

Wchodziło w wodę.

Leżałam.

Bałam się, że nas coś pożre,

wciągnie jak widok pod skałą.

Ale ptaki nic sobie nie robiły z naszych obaw.

Płynęły prosto na nas. Za nimi podążało siedem

szaro-burych ledwie opierzonych żyć.

Spokojnie dmuchałeś w swoje magiczne urządzenie

a wtedy przekrzywiały łyżki dziobów i przyglądały się nam

jak się przygląda przepływającym gałęziom.

Zastanawiałam się jak to jest być takim puchem

na ciemnej wielkiej wodzie. 

Po deszczu brzeg się krył na kilka godzin.

Potem wilgoć jaśniała i kreska brzegu przesuwała się dalej.

Pewnego dnia, tuż przy wąskim pomoście przy kórym cumowały

wyżłobione wodą i wiatrem łodzie wychyliły się drzwiczki

zardzewiałej zamrażalki. Jedyny policzalny ślad. Wróżka czasu.

Tam, gdzie dotąd błyszczał skrzek, zobaczyliśmy hurt kijanek.

Omijających szerokim łukiem, jak my, wszystkie możliwe kierunki.

Komentarze (1)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się